Samoleczenie – terapia ciepłem

Idą chłody, idzie zima. Ale czy to ma udowodniony związek ze zwiększoną zachorowalnością?

Niestety, tak. Pomijając sezonowe infekcje wirusowe, które jesienią i wczesną wiosną korzystają z naszej zmniejszonej odporności, skoki ciśnienia, zimno i zwiększona wilgotność powoduje, że czasem w stawach „łupie” i boli.

Jest to naturalne zjawisko u osób z chorobami stawów, nie zawsze związane z popularnym „reumatyzmem”. Często są to zwyrodnienia lub niezdiagnozowane choroby z autoagresji, czyli atak własnego układu odpornościowego. Ale nie tylko. Jest wiele przyczyn i nie należy się w tym miejscu nad tym zastanawiać.

Oprócz leków (dość duża ilość na rynku) przeciwbólowych i przeciwzapalnych, bóle można leczyć elektrostymulacją TENS, laseroterapią i ciepłem. Tak, ciepło jest uznanym środkiem leczniczym od stuleci. Przynosi poprawę dzięki polepszeniu krążenia w miejscu aplikacji, usprawnia układ odpornościowy, powoduje zwiększenie uwalniania endorfin (naturalne i silne substancje przeciwbólowe). Nieocenionym jest także działanie placebo.

Należy jednak pamiętać, aby stosować temperaturę maksymalnie 50-55 °C i to przez ściśle określony czas. Nie wolno zasnąć z głową na poduszce elektrycznej, w kocu elektrycznym czy na macie rozgrzewającej, jeśli nie ma automatycznego wyłącznika. Ciepło w okolicy głowy można zresztą stosować jedynie przez kilka minut. Na duże stawy kończyn lub okolicy lędźwiowej można stosować nawet 2-3 godziny.

Warto zaopatrzyć się w dobry sprzęt do ciepłoterapii, wystrzegając się wątpliwej jakości dalekowschodnich wyrobów. Jest to związane z stabilnością aplikacji i bezpieczeństwem przeciwko porażeniom prądem elektrycznym.

I jeszcze jedno. Przy okazji warto zapytać swojego lekarza, czy nie widzi jakichkolwiek przeciwwskazań. A jest ich kilka….