Już kilka artykułów się pojawiło, ale żadem nie odnosi się do tematu wiodącego blogu.
W Polsce mamy około 30 milionów znawców futbolu, medycyny i polityki.
To miłe, gdy można liczyć na „fachową” poradę w kolejce do lekarza, w pociągu czy przy grilu. Ale czy o to chodzi, aby na własnym zdrowiu powtarzać eksperymenty innych lub połykać tabletki, wymyślone przez niedouczonych kierowników marketingu firm produkujących suplementy lub leki?
Jak więc się leczyć bez pomocy lekarza?
Najlepiej – nie leczyć się bez jego porady, choć…. czasami można.
Trzeba tylko mieć podstawową wiedzę, w jakie zakamarki ludzkiego organizmu nigdy nie ingerować a jakie działania mogą nam pomóc lub nie, ale nigdy nie zaszkodzą.
Stara zasada mówi, że cokolwiek niepokoi i się powtarza, może lub ma swoją poważną (mniej lub bardziej) przyczynę.
Czyli większość symptomów, które się pojawiają jednorazowo i nigdy wcześniej nie miały miejsca, mogą być przyczyną niegroźnego urazu, czasowego rozregulowania gospodarki elektrolitowej, zmęczenia lub stresu, błędu dietetycznego itd.
Takie objawy, najczęściej bólowe, można leczyć samemu, stosując środki farmakologiczne dostępne bez recepty.
Zespoły objawów, które wiążą się z sezonowymi infekcjami wirusowymi są łatwe do samodiagnozy i wymagają czasowego odpoczynku w łóżku i stosowania starych i sprawdzonych metod (herbata, napary ziołowe, miód czy cytryna).
Co jednak robić, jeśli jakieś objawy pojawiają się po raz pierwszy, ale są o dużym natężeniu i przychodzą nagle?
W takim wypadku nie należy wierzyć w cudowne leki z telewizji, tylko należy się skonsultować z lekarzem. Każdy nagły ból w jamie brzusznej, klatce piersiowej czy czaszce może, choć nie musi być oznaką ciężkiej choroby.
Zdecydowanie warto namawiać do wizyty u lekarza.
Kiedy jednak już jesteśmy po niej i wiemy co nam dolega, otwiera się całe pole nowych możliwości leczenia lub wspierania leczenia.
Jeśli nie ma potrzeby poważniejszej interwencji i można leczyć zachowawczo, warto sięgać po nowe metody, UZUPEŁNIAJĄCE zadane przez lekarza leczenie.
Wszelkie bóle wynikające z chorób przewlekłych można z powodzeniem leczyć zarówno farmakologicznie, jak i wspomagać je terapią TENS, zmniejszając ilość zażywanych leków.
Choroby zwyrodnieniowe można dodatkowo leczyć sonoterapią, laseroterapią, magnetoterapią lub termoterapią. Choroby układu naczyniowego, obok stosowania leków można leczyć ruchem, mechaniczną poprawą krążenia, różnego rodzaju elementami uciskowymi (rajstopy) czy dietą.
I tak można wymieniać w nieskończoność.
Należy tylko zadać sobie nieco trudu, aby choćby poprzez internet, czy mniej lub bardziej fachową literaturę, znaleźć takie rozwiązania, które zmniejszą konieczność prostego rozwiązania, jaką jest farmakoterapia lub czasem ją nawet zastąpią.
Warto podczas każdej wizyty lekarskiej, kiedy lekarz ordynuje leki zapytać, co można by zrobić dodatkowo, aby tych leków zażywać po prostu mniej.
Nie należy zapominać o prewencji, która jest matką zdrowia
Racjonalna i zróżnicowana dieta, ruch, samobadanie ciśnienia tętniczego krwi w większości przypadków pozwolą na dłuższe i zdrowsze życie lub wcześniejszy alarm w przypadku pojawienia się niepokojących symptomów. Dostęp (coraz szerszy) do prostych testów paskowych, które mogą szybko określić stężenie podstawowy substancji w moczu może być także pomocny.
A więc można?
Można. Tylko zawsze z dużą pokorą wobec swojej wiedzy i własnych możliwości.
Samoleczenie daje lepsze wyniki, jeśli jest wsparciem dla fachowych działań, aniżeli pierwszym i jedynym działaniem naprawczym.
Leczmy się więc sami, ale tylko wtedy, kiedy mamy stuprocentową pewność, co nam dolega.
Tylko skąd mieć taką pewność?
To już jest inny temat. Dużo poważniejszy.
Powodzenia

Najnowsze komentarze